ostatnia notka 2008-12-13 20:13:02

tak, ostatnia.
rezygnuje z pisania bloga.
I tak nikt go nie czyta ;p

a powaznie to przenosze sie na blogspot:

www.sabatka.blogspot.com

skomentuj (0)

Dlaczego kochamy Mauri? 2008-12-11 08:18:54

To zdjecie jest randomowe, sciagniete z czyjegos profilu, ale nie moglam sie oprzec i nie zamiescic go :) :



Kolejne zdjecie to nasza (moja, Jalusy i Kati) inwencja tworcza :)

Postanowilysmy namalowac to- co lubimy na tej wyspie i powiesic gdzies w znaczacym miejscu aby przypomniec sobie o tym, kiedy jestesmy zdemotywowane albo mamy zly dzien ;p
hehe dobra motywacja ;p
aaa i pomalowac sobie tez fajnie.
 A oto i co czyni nas tu szczesliwym:

Jak to Luca zauwazyla- jest tu jedno polskie slowo, niezbyt ladne- hehe- to akurat sprawka dziewczyn- to jedyne polskie slowo jakie wszyscy tutaj sie ode mnie nauczyli (z czego wcale dumna nie jestem), no ale niech im bedzie, lepsze to niz nic :)
A ten w czapce to bob Marley of course (jakby ktos nie rozpoznal ;p) tak tak, mamy tutaj wyspiarskie klimaty- Bob Marley i lokalny maurytyjski Kaya.
Roti- roti to ich jedzenie ktore kupuje sie na ulicy- ala nalesnik z czyms w srodku ;p  aaa i sporo roznych rzeczy, ktore zobaczyc mozecie powyzej.
enjoy!

skomentuj (0)

Mauri news part 2 2008-12-11 07:52:07

Tigers went hunting!

skomentuj (1)

A dziś jestem szczesliwa, bo... 2008-12-08 18:24:29

... Majka, Marta, Weka z Lukaszem do mnie przyjezdzaja w marcu!!! jejeje
ale super :)
a zaraz po ich wyjezdzie ja wybywam na wyprawe do afryki, tylko musze sie dogadac z Marcinem :) Kenia, Tanzania welcome to :D
jeje

skomentuj (3)

Normy szczęscia 2008-12-07 19:16:00

Tak sie zastanawialam ostatnio co to znaczy byc szczesliwym i co tak naprawde czyni nas szczesliwym? Pierwsza rzecz: kazdy z nas dazy do szczescia w zyciu (przynajmniej powinien), druga rzecz: społeczeństwo, w którym żyjemy narzuca nam pewne normy szczescia.
Co mam na mysli? To, ze generlanie uwaza sie, ze jak ktos ma kase/auto/dobrze mu sie powodzi/ma chlopaka/dziewczyne/ meza/ zone/ dobra prace/ skonczone studia/ podrozuje/ urode- to musi byc szczesliwy. A to wcale tak nie dziala. Tak naprawde szczescie to kwestia percpecji- kazdego z nas co innego czyni szczesliwym. To, ze np. siedze tutaj, chlopaka nie mam/ kasy nie zarabiam ile bym sobie zyczyla ;p/ samochodu nie mam co mnie niemilosiernie wkurza- nie znaczy ze nie jestem szczesliwa :) Ano jestem. Ktos inny powie, ale nuduuda, a ja powiem- zalezy.
Czesto na imprezach to sie zdarza: jak ktos sie nie upije, nie znajdzie sobie jakiegos faceta/laski- nie wroci do domu o 5 rano- to na bank impreza nie byla udana i Ci powiedza ze zamulasz :)  A jednak percepcja sie zmienia- i dla kogos poznanie nowej osoby nie jest wyznacznikeim udanej imprezy.
Tak sobie mysle o tym, bo czesto zdarza mi sie odpowiadac obecnie nna pytanie: jak ci tam? No to mowie spoko, fajnie podoba mi sie.
a jak imprezy? masz kogos? itp. itd.  No wiec tak: imprez nie ma za bardzo, nie nie mam nikogo- i co? Czy to znaczy ze nie jestem szczesliwa? A ja jestem :) Czesto w roznych dziwnych miejscach.. ;) Jak w lokalnym autobusie kiedy gdzies jade i widze ocean na horyzoncie.. kiedy ide spac i widze tyle gwiazd na niebie kazdego wieczoru.. kiedy sie budze i widze mega niebiskie niebo i slonce kazdego dnia.. kiedy oglodamy wieczorami filmy na tarasie pod gwiazdami :)
Szczescie tkwi w malutkich rzeczach.. Wiekszosc z nas popelnia ten blad i pedzi "gdzies"  w poszukiwaniu "czegos" i mowi: jak tam dotre/ jak to dostane- to bede szczesliwy/a... no i potem ma sie te 30-40 lat- i co? Sa tam gdzie chciali,  praca, dom, dzieci- wakacje w tropikach- ale jakos szczescia nadal nie ma.. to co jest wazne i to co ludzie powinni zrozumiec (wiem nie jest latwe), to fakt, ze szczescie to droga ktora idziemy i jak nia idziemy- a  nie cel drogi sam w sobie... Pedzac za czyms gubimy to co dzieje sie obecnie- i wlasnie to co dzieje sie obecnie- bedzie kiedys wspomnieniami na mysl ktorych bedziemy sie usmiechac :) Dlatego warto wykorzystac tu i teraz.. co ma byc to bedzie anyway.. 
I tak jak mowie szczescie- to kazdego indywidualna sprawa. Czasem ludzie boja sie byc soba- boja sie opinii innych- a ja mysle ze warto miec odwage i wyjsc z pudelka norm, ktore nam spoleczenstwo, znajomi narzucaja, byc soba i cieszysc sie tym co nam sprawia radosc.. Grunt to czasem zwolnic i zastanowic sie nad tym.. co czyni nas szczesliwym?
Ano wlasnie.. Jakies sugestie? :)

skomentuj (3)

Wyspiarskie klimaty ;) 2008-12-07 17:23:30

Kaya- Maurytyjski Bob Marley :)
Ostatnio zaczelysmy sluchac rege i maurytyjska odmiana- sege- hehe takie wyspiarskie klimaty :)
generalnie don't woryy, by happy i no stress.
a tak aby przyblizyc troche, kilka piosenek Kayi.
aaa i wszystko co widac na zdjeciach- wyglada tak samo w rzeczywistosci :) (obecnie poznaje prawie wszystkie zdjecia z pocztowke i wideoklipow ;p jeje) i sie ciesze mega ze tu jestem jak na to patrze ;)





skomentuj (0)

Myśl na dziś 2008-12-04 17:47:01

Tak sobie dzis szlam do biura i myslalam troche o zyciu (ostatnio czesto mi sie to zdarza) i wymyslilam, ze ludzie tak strasznie narzekaja, ze musza pracowac, ze jest struktura, hierarchia, ze ktos im mowi co maja robic, a przeciez oni wiedza lepiej i wogole to najlepiej nie pracowac. Kazdy narzeka a wiekoszosc nie zdaje sobie sprawy, ze bycie sobie szefem i decydowanie o tym czy bede pracowac, nie bede pracowac, co zrobic jak to zrobic to wcale nie jest takie latwe. Nie jest prosto, kiedy samemu podejmuje sie wszystkie decyzje, nie jest latwo brac cala odpowiedzialnosc na siebie. Byc kowalem swojego losu to dopiero wyzwanie- decydowac o tym co sie robi a co nie, brac za wszystko odpowiedzialnosc i starac sie byc szczesliwym ot tak. Ludziom jest latwiej tkwic w strukturze, pracy ktorej nie lubia i narzekac (a to na szefa, a to na pogode, a to na pech itp.) niz spojrzec na siebie i cos z tym zrobic. Latwiej jest mowic i nic nie robic. Jednak zmiana to wyzwanie i nie kazdy lubi wyzwania (chociaz pewnie 70% co najmniej powie ze tak).
Ja uwazam, ze najwiekszym wyzwaniem jest byc sobie samemu szefem, o wszytskim decydowac i przy tym byc szczesliwym...
Ja wlasnie odkrylam, ze jestem zagubiona bez struktrury, bez kogos kto mi mowi co mam robic (przeciwko komu moglabym sie buntowac i powiedziec- ja wiem lepiej ;p) i kto mnie w pewien sposob kontroluje. Nie moge na nikogo narzekac- jesli juz to na siebie ;p No i wlasnie.. przeciez ja wiem lepiej (zawsze tak uwazalam) wiec mam okazje pokazac teraz jak bardzo sie do tego (i czy wogole) nadaje. Co jak co, ale ten rok to czas proby, ogromnej pracy nad samym soba...
Juz teraz wiem znacznie wiecej o sobie i wogole o zyciu niz zanim wyjechalam :)

aaah ale madra jestem :)

skomentuj (3)
Księga Gości